Tatry Polskie

przewodnik multimedialny

Strona_główna

Dla dzieci



Napisz do mnie


Przygody

kota Mazgaja


Odcinek 9. Wizyta w pałacu Knossos


Przygoda rybna miał ten efekt, że zabroniono mi spotykać się z Kostasem i Rykosem.

- Oni są nieodpowiedzialni - zawyrokował Pan.

- Czy pomyślałeś, co mogłoby się stać, gdyby ci rybacy okazali się wrogami kotów? - zapytała Pani zatroskanym głosem.

Nie chciałem wdawać się z nimi w dyskusję, zwiesiłem tylko głowę na znak skruchy. Nie wracaliśmy więcej do tematu. Od tamtej chwili podróżowałem z nimi w małym plecaczku, który kupili specjalnie dla mnie. Dzięki rybnemu incydentowi poznałem wiele ciekawych miejsc na Krecie i innych wyspach, gdyż Państwo nie zostawiali mnie już samego w domu, kiedy wybierali się na wycieczkę.

Najlepiej zapamiętałem pałac w Knossos. Pewnego wieczoru zostałem poinformowany, że następnego dnia będziemy zwiedzać pałac. Ucieszyłem się, bo z natury jestem estetą i lubię piękno. Od razu wyobraziłem sobie wielkie apartamenty królewskie ociekające złotem, pięknie umeblowane komnaty z portretami przodków władcy i członków rodziny królewskiej, salę balową z mnóstwem kryształowych żyrandoli i misternie zdobionym parkietem i sypialnię z ogromnym łożem z baldachimem. Podekscytowany tymi wizjami jechałem nazajutrz w plecaczku i zadowolony wyglądałem przez okno autobusu. Wszystko cieszyło mnie od samego rana i nawet jazda rozklekotanym pojazdem nie popsuła mi humoru.

Podróż dobiegła końca i turyści wysypali się z autobusu. Wmieszani w tłum ruszyliśmy za strzałkami prowadzącymi do pałacu. Na dziedzińcu oniemiałem ze zdumienia. Zamiast wymarzonego pałacu z fontanną ujrzałem resztki murów, kamienie i gdzieniegdzie ciężkie kolumny podtrzymujące ocalałe stropy zrujnowanych pomieszczeń i dziedzińców. Poczułem się oszukany. Miał być pałac królewski, a są ruiny. No cóż, konfrontacja marzeń z rzeczywistością bywa bolesna. Ludzie, którzy przyjechali zwiedzać to miejsce, nie wyglądali na zawiedzionych. Spacerowali, zaglądając w różne zakamarki, wchodzili po schodach i schodzili w dół, fotografowali obiekty i siebie na ich tle. Dostrzegłem sporo dzieci, które podobnie jak ja nie były zachwycone tym miejscem. Zmęczone upałem ponaglały rodziców płaczem do powrotu. Rozumiałem je doskonale, bo i ja o tym marzyłem. Moi Państwo nie kwapili się jednak do opuszczenia pałacu, czy raczej wspomnienia po nim. Dopiero gdy obeszli cały teren, odczuli ogromne znużenie i zarządzili powrót.

Nie mogłem powstrzymać się przed zrobieniem im wymówek. Dlaczego nie przygotowali mnie merytorycznie (siebie zresztą też) do zwiedzania pałacu? Przecież każdy mądry turysta zagląda wcześniej do przewodnika, aby dowiedzieć się czegoś o miejscach i obiektach, które zamierza zwiedzać. Zrozumieli moje gesty i chyba zawstydzili się trochę, bo gdy wróciliśmy, zaczęli przeglądać przewodnik turystyczny i foldery otrzymane w miejscowym biurze podróży. Ciekawsze urywki czytali na głos. Dowiedziałem się wówczas, że w Knossos mieszkał legendarny król Minos, panujący ponad 3,5 tys. lat temu. W pałacu była kanalizacja i bieżąca woda, ściany komnat pokrywały freski przedstawiające gryfy, delfiny i kwiaty, w podziemnych magazynach trzymano w kamiennych amforach i wazach oliwę, wino i zboże. Kreteńczycy trudnili się w tamtych czasach handlem, umieli wyrabiać biżuterię, a do pisania używali glinianych tabliczek. Jak widać, cywilizacja minojska miała wiele powodów do dumy. Przypomniałem sobie oglądane w Knossos na ścianach freski, ustawione na dolnych poziomach ogromne wazy, łazienkę królowej ze śmieszną wanienką i kamienny tron w sali tronowej. A po wysłuchaniu jeszcze legendy o Minotaurze, zmieniłem zupełnie swój stosunek do Knossos.

Interesuje Was mitologia grecka? Posłuchajcie tej historii:

Król Minos miał żonę o imieniu Pasyfae. Otóż owa dama urodziła potwora - Minotaura - pół byka, pół człowieka. Król kazał Dedalowi wybudować labirynt, w którym zamknięto Minotaura. W celu unieszkodliwienia bestii, żądającej regularnie ludzkiej krwi, sprowadzono z Aten dzielnego Tezeusza, który zabił Minotaura, a dzięki kłębkowi nici otrzymanego od Ariadny, córki Pasyfae, zdołał wydostać się z labiryntu. Dedal, budowniczy labiryntu, został ulubieńcem Minosa. Zaborczy król zabronił mu opuszczać Kretę, chociaż Dedal miał zupełnie inne plany życiowe. Sprytny poddany zrobił z piór i wosku dwie pary skrzydeł - dla siebie i swego syna Ikara. Zapewne wiecie, co stało się z lekkomyślnym młodzikiem, który za bardzo zbliżył się do słońca. Tatuś miał więcej oleju w głowie, zachował odpowiedni dystans i dotarł bezpiecznie na ląd.

Przyznacie mi chyba rację, że znając różne fakty i mity, dużo przyjemniej uprawia się turystykę!


Do góry

Poprzedni odcinek              Następny odcinek